6 Lutego 2012 , imieniny: Doroty, Bohdana, Kseni  
Spotkania Małżeńskie
Weekend dla małżeństw
Wieczory dla zakochanych
Małżeństwa cywilne
Spotkania porekolekcyjne
Kontakt
Terminy innych ośrodków
Zjazd animatorów w Opolu
Galeria zdjęć
Duchowa Adopcja Dziecka
 
 
Świadectwo

Ten czas, z dala od codziennych domowych trosk pokazał nam, że wiele rzeczy cenimy w sobie nawzajem bardziej, niż nam się to wydawało.

Weekend pomógł nam ponownie odbudować naszą miłość po dwudziestu latach małżeństwa.

Jedną z wartości Spotkań było zrozumienie, jak ważne jest dzielenie się na co dzień miłością, gestami radości, uśmiechem, przytuleniem; tym, czego zawsze mamy bardzo dużo w stosunku do naszych dzieci, a tak często skąpimy sobie nawzajem.




IX Międzynarodowy Zjazd Spotkań Małżeńskich Opole 2001

W gmachu Wyższego Seminarium Duchownego w Opolu w dniach od 14 do 16 września odbywał się IX Międzynarodowy Zjazd Animatorów Spotkań Małżeńskich. Gości z Łotwy, Litwy, Mołdawii, Rosji, Ukrainy i kilkunastu ośrodków w kraju powitali gospodarze Teresa i Tomasz Jurosowie oraz odpowiedzialni za rekolekcje w Europie Środkowowschodniej Irena i Jerzy Grzybowscy. Hasłem tegorocznego zjazdu są słowa wyjęte z 1 Listu  św. Pawła Apostoła do Tesaloniczan (5, 11) "...zachęcajcie się wzajemnie i budujcie jedni drugich, jak to już zresztą czynicie." Mszy świętej otwierającej zjazd przewodniczył ks. abp Alfons Nossol nakreślając w homilii małżonkom horyzonty chrześcijańskiej miłości przenikniętej "wywyższonym" Krzyżem Jezusa Chrystusa.

Zjazdowi, w którym uczestniczyło ponad 200 osób, towarzyszyły seminaria i praca warsztatowa. Przygotowano również okolicznościową wystawę fotograficzną przedstawiającą pracę na rzecz małżeństw i narzeczonych w poszczególnych ośrodkach. 

Zjazd zakończył się w niedziele Mszą św. o godz. 12.oo, której  przewodniczył ks. bp Jan Kopiec. W homilii Ksiądz Biskup odnosząc się do ewangelicznych przypowieści mówił o ciągłej potrzebie szukania drogocennego skarbu i drogi do Boga. Wyraził w imieniu Kościoła wdzięczność dla animatorów spotkań Małżeńskich z trud podejmowanego dzieła i wielkie zaangażowanie na które jest nieście także dla świeckich.  Na koniec zaapelował do małżonków, by posiadanego szczęścia i radości małżeńskiej nie zatrzymali dla siebie, lecz podzielili się z innymi. Parafrazując słowa Ewangelii polecił: "idźcie i głoście światu radość żeście odnaleźli, pogłębili i umocnili skarb, który jest wam dany..., głoście na dachach, głoście wszędzie zranionemu światu szczęście...".

 

 

 

 

Homilia ks. arcybiskupa Alfonsa Nossola wygłoszona podczas Mszy św. odprawionej na rozpoczęcie zjazdu.
(tekst nieautoryzowany)

 

Dialog w rzeczywistości Krzyża.
Drodzy bracia, drogie Siostry,

 

by Bóg wysłuchał naszych błagalnych życzeń, by przyjął nasze dziękczynienie i by przez Spotkania Małżeńskie wciągnął nas w dialog zbawienia, na którym opiera się pokój, prawda, dobroć i miłość.

Drodzy siostry i bracia. Ukochani współuczestnicy w Chrystusowym, służebnym kapłaństwie; wy, drodzy animatorzy Spotkań Małżeńskich; wszyscy małżonkowie, którzy macie się zbawić przez małżeństwo i rodzinę.

Można by powiedzieć – zwykły przypadek, że znaleźliście się tutaj, dzisiaj, na terenie diecezji opolskiej, przyjeżdżając z całego kraju, ale też z naszych bratnich, sąsiednich krajów, ze Wschodu i północnego Wscho­du. To przecież wielki dzień dla naszego Kościoła lokalnego, święto patronalne, bo nasza katedra jest matką wszystkich świątyń Bożych na terenie diecezji opolskiej, stoi pod wezwaniem Podwyższenia Krzyża Świętego.

Witam Was w sposób szczególny na tej diecezjalnej uroczystości patronalnej. Chcąc, czy nie chcąc, wasze tegoroczne spotkanie stoi pod znakiem krzyża, wprawdzie Krzyża Świętego i podwyższonego. Obojętnie, jakie przydawki czy przymiotniki zastosowalibyśmy do krzyża, krzyż pozostaje krzyżem. Przypadki to swoista logika Boga, u którego nie ma przypadków. Dlatego dobrze, że to wasze spotkanie - zagłębianie się w teologię i pastoralne pogłębienie dialogów małżeńskich - jest usytuowane, tym razem, pod tym świętym znakiem naszego życia, naszego zbawienia, znakiem, który jest u fundamentu każdej autentycznej, chrześcijańskiej wspólnoty. Jest i druga okoliczność: smutna sytuacja ogólnoświatowa. Człowieka bardzo łatwo zranić. Choćby nie wiem jak się zabezpieczał, asekurował technicznie przy pomocy najnowszych wynalazków - żadna strategia techniczna, elektroniczna czy komputerowa nie pomoże. Każdego człowieka, jak długo jest człowiekiem, można zranić. Dlatego najlepiej, od razu tak ukształtować swoje życie, by je oprzeć na krzyżu. Oczywiście dzisiaj, w dniu ogólnopolskiej i ogólnoświatowej solidarności z ofiarami i z rodzinami ofiar tragicznego, terrorystycznego zamachu na ludzką wolność i godność oraz pokój na świecie, wasze rozważania i modlitewne spotkania zyskują niezwykłą aktualność.

Zacznijmy od tej pierwszej okoliczności - od tajemnicy światłości Chrystusowego krzyża. Simone Weil stwierdziła kiedyś: „Niebo, które zstąpiło na ziemię, podnosi z kolei ziemię ku niebu". Zstępującym na ziemię, na ziemski padół, niebem jest sam Jezus Chrystus, posłany przez swojego Ojca, by świat uratować, a nie osądzać. Sam Bóg przyszedł w Nim do nas. To, co On czyni, czyni Bóg; czego On doznaje i wycierpieć musi, staje się cierpieniem samego Boga. Bóg wiąże siebie przez swojego Syna z naszym ludzkim istnieniem, z naszym człowieczeństwem. Posyła do nas niebo, aby ziemia została podniesiona ku niebu. Ale pośrodku, pomiędzy tymi dwoma wydarzeniami, stoi krzyż – krzyż jako absolutna nieodzowność. Wspomniana autorka, filozof i po­etka, przekonuje, iż krzyż został uplasowany jako równowaga, jako dźwignia, jako nieodzowny warunek naszego wzniesienia się ku niebu. Bądźmy konsekwentni w realizmie wiary chrześcijańskiej, która opiera się na odwiecznym Słowie, które stało się ciałem. Bóg na krzyżu to rozsadzenie wszystkich form, wszystkich znanych nam kształtów codziennej rzeczywistości naszej wiary. Naprawdę chodzi o tajemnicę dobrowolnego zstąpienia do głębin ziemskiego uniżenia, a równocześnie ubóstwienia, czyli ponownego uniesienia człowieka, podwyższenia go ku wszechmocy Bożej wspaniałości. Chociaż krzyż, o którym śpiewamy, że w nim cierpienie, to równocześnie też zbawienie i miłości nauka. Ten krzyż przekonuje nas jednoznacznie, jak bardzo Bóg musi cenić człowieka, jak wartościowi jesteśmy dla Boga, który został wywyższony na krzyżu ze względu na nas, „ze względu na nasze zbawienie". Człowiek jest tęsknotą Boga, a przenośnikiem, przewodem, gdzie ta tęsk­nota, na co dzień się realizuje, jest nie, co innego, jak właśnie miłość – miłość, na której się opiera, którą tworzy, którą konstytuuje.

Małżeństwo i rodzina. Spotkania Małżeńskie. Miałem ostatnio w ręku książkę mojego przyja­ciela z Augsburga, tamtejszego teologa, moralisty, etyka socjalnego, znanego bardzo dobrze państwu Jurosom, bo to nasz wspólny przyjaciel waszego wujka Helmuta z Warszawy. Autorem książki jest ksiądz Joachim Pieksa, a jej tytuł „Małżeństwo jako wspólnota miłości, a rodzina jako Kościół domowy" (Augsburg 2001). Właśnie miłość – ta sama miłość, której nauką dla nas jest krzyż, stanowiący ołtarz najwyższej miłości. Zarówno małżeństwo, jak też każda rodzi­na jest zakotwiczona w krzyżu – naszym znaku zbawienia, zakotwiczona. Jako małżonkowie, jako ci, którzy tworzycie Kościół domowy, rodzinę, jesteście wprost przybici do Chrystusowego krzyża. W dialogu małżeńskim i rodzinnym chodzi o to, w jaki sposób wspólnie interpre­tować to przybicie do Chrystusowego krzyża, by stało się tajemnicą wywyższonego, podwyższonego krzyża. Chodzi tu o autentyczny dialog, bo całe zbawienie przychodzące do nas przez krzyż, cała historia zbawienia, jest właściwie dialogiem miłości. Miłości bez krzyża nie sposób sobie wyobrazić.

Jeden z zachodnich uczonych lat 40. powiedział: łacińskie słowo amare znaczy kochać. Ale przysłówek amarus, amare znaczy również gorzko, a jako czasownik amare - kochać gorzko. Amare, amare, któż statecznie jest w stanie je rozdzielić i właściwie rozpoznać. To może nam się udać tylko w oparciu o tajemnicę Chrystusowego krzyża, o blask płynący z tej tajemnicy. Wszystkie dia­logi oparte na krzyżu, zwłaszcza każda miłość, która jest najwyższą formą dialogu, opierają się na tajemnicy ludzkiej osobowości, a ludzka osoba ma strukturę dialogową. Sprowadza się ostatecznie do tego, co widzimy tutaj na tym szczególnym znaku naszego kościoła seminaryjno-uniwersyteckiego. Tajemnicy Krzyża nie wolno rozumieć abstrakcyjnie, w oderwaniu od zmartwychwstania. Krzyż jest ostatecznie drogowskazem ku zmar­twychwstaniu – Krzyż ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana. Oderwany od Krzyża Chrystus unosi się z powrotem ku Ojcu, który Go posłał w tajemnicy Krzyża do nas, by nas nauczyć miłości - mał­żeńskiej, rodzinnej. Ubi cantas et amor, ibi Deus est. Cańtas et amor - ta miłość, obecna w małżeństwie i w rodzinie, musi być swoistego rodzaju dialogiem - ciągłym odrywaniem się od krzyża i znakiem wyjątkowej grawitacji nieba, która stanowi tajemnicę wiary chrześcijańskiej, czyli przyciągania nas przez niebo. Bo małżeństwo jako wspólnota miłości i rodzina jako Kościół domowy, musi być włączony w ten dialog zbawienia, zbawczą akcję ciągłego, codziennego łączenia nieba z ziemią. Jeżeli to zniknie we wspólnocie małżeńskiej - dialog ziemi z niebem - wtedy trudno mówić o autentycznej wspólnocie opartej na dialogu, wyrażo­nym w tajemnicy Krzyża zmartwychwstałego Zbawiciela. Uczycie się, uczycie też innych, w oparciu o tajemnicę miłości integralnie pojętej, rzeczywiście dialogować. Owszem, trzeba powiedzieć, iż nasza silna, mocna wola - nie chcę powiedzieć „męska wola", bo ona może czasem być znacznie słabsza od woli kobiecej - ale nasza człowiecza silna wola może naprawdę bardzo wiele. Tylko miłość może wszystko, zwłaszcza gdy jest oparta na nauce płynącej z blasku i światłości, z tajemnicy Podwyższonego Krzyża.
Przejdźmy do tej trzeciego aspektu naszego spotkania - tragicznej sytuacji ogólnoświatowej. Terroryzm, którego celem jest destrukcja, a nawet samodestrukcja, pozostawia po sobie zgliszcza i spaloną ziemię. Terroryzm opiera się na braku miłości, na braku dialogu, na braku skorelowania „ja" z „ty", czy to w aspekcie indywidualnym, czy społecznym. U podstaw jest tylko nienawiść. Nienawiści nie sposób zwyciężyć inaczej, jak tylko przez miłość - przez tę najwyższą, najszlachetniejszą, najbardziej dynamiczną formę dialogu. Dialog jest językiem macierzystym ludzkości; jest zawsze drogą do człowieka, wokół którego skupia się Wszystko. Cała historia zbawienia jest właśnie dialogiem zbawczym człowieka - człowieka, do którego prowadzą wszystkie drogi Kościoła, jak powiedział Ojciec Święty w swojej inauguracyjnej en­cyklice o odkupicielu człowieka „Redemptor hominis". Człowiek jest pierwszą i podstawową drogą, i to nie obraz człowieka, nie idea człowieka, ale czło­wiek konkretny, realny, historyczny, każdy z nas.

Dialog jest bardzo potrzebny naszemu światu. Dialog wysublimowany, dialog, którego wciąż musimy się uczyć. Nie jest on łaską wlaną, jest umiejętnością zapoczątkowaną - wprawdzie w tym zapoczątkowaniu daną, ale też zadaną. Kto jak kto, ale małżeństwa chrześcijańskie jako wspólnoty miłości, rodziny chrześcijańskie jako Kościoły domowe, zwłaszcza dzisiaj po­winny spotęgować swój dynamizm dialogu, by udzielił się światu, byśmy mogli rozszyfrować terrorystyczną nienawiść, przezwyciężyć ją i ocalić pokój w świecie. Po raz pierwszy po drugiej wojnie światowej jest on znowu zagrożony. Rodziny, które najbardziej są zaprawione do dialogu, małżeństwa, które bez dialogu samą sakramentalną siłą „nie ujadą", bo Bóg musiałby ciągle stwarzać dla nas cuda. Na takie cuda nie ma czasu. On nam daje umiejętność, daje łaskę, rozlewa ją w naszych sercach przez Ducha Świętego. A resztę musimy już my czynić. Forma tego czynienia, tej realizacji, poprzez dialog, to wasza formacja, określana Spotkaniami Małżeńskimi.

Dzisiejsza uroczystość, odbywająca się w tragicznej sytuacji historycznej, chcą nas na nowo pobudzić do refleksji, a was umocnić, ukierunkować właściwie do wewnątrz. Wasze dialogi małżeńskie to autentyczna odnowa i przemiana, które nigdy nie przyjdą od zewnątrz, nie przyjdą z góry, nie przyjdą z dołu, ale realizują się wewnątrz. Do tego jest potrzebna potęga i moc łaski miłości, która wciąż do nas spływa przez ołtarz najwyższej miłości, przez Krzyż wywyższony.

Niech wasze dialogi małżeńskie, niech wasz dialog miłości przyczyni się do tego, by ocalić wielką ludzką godność, wolność, której najwyższym owocem jest miłość i by ocalić pokój nas wszystkich, pokój całego świata.

Chryste, który zostałeś wywyższony na krzyżu, żeby nas pociągnąć ku sobie, naucz nas tego dialogu miłości, który jest zakotwiczony w znaku Bożego zbawienia przez Ciebie, urzeczywistnianego na co dzień. Chryste, spraw byśmy się odrywali od krzyża i byli porywani potęgą tej miłości, której miarą jest miłość bez miary - bo Ty sam nią jesteś. Porwij nas ku tajemniczej mocy Twojego zmartwychwstania i uczyń z nas, jako małżeństwa, jako rodziny, zaczyn nowego odrodzenia i nowego głębszego zwrócenia się ku Tobie, jako naszemu osobistemu Zbawicielowi - Pojednaniu i Odkupicielowi świata całego. Amen.

 

 

Homilia ks. biskupa Jana Kopca wygłoszona podczas Mszy św. odprawionej na zakończenie zjazdu.
(tekst nieautoryzowany)

Drodzy współbracia w kapłańskim posługiwaniu, drodzy zgromadzeni na tej eucharystii!

Liturgia dzisiejszej niedzieli wprowadza nas, nie po raz pierwszy zresztą, w niezwykły wymiar relacji między Bogiem i człowiekiem. Miedzy tym szczególnym napięciem jakie się w nas tworzy, pomiędzy powołaniem do doskonałości, do dobra, piękna, prawdy i tym, co ściąga nas niezwykle w dół ku przeciętności, ku niekiedy trwaniu w błędzie.
To napięcie, które każdy z nas przeżywa jest oczywiście drogą do okazania tej niezwykłej siły i mocy, jaką powinna w nas dawać bliskość Chrystusa, przekonanie o jego prawdziwej nauce i równocześnie o wartości tego, że rzeczywiście warto tą drogą, którą nam Zbawiciel wskazuje kroczyć mimo tych wszystkich trudności, które przeżywamy.
Jako chrześcijanie od tylu wieków jesteśmy ciągle świadomi tego naszego wyjątkowego miejsca w świecie gdzie stajemy, jako znak sprzeciwu, przeciwko temu, co proponuje tak zwany świat, a więc to wszystko co jest z daleka od Boga, a bardzo często przeciwne Jemu. Jesteśmy znakiem tych wielkich możliwości, jakie jednak przecież w naszej naturze się zawierają dzięki przymierzu, jakie z Bogiem zawieramy. Jest to ciągle kierujące się w naszą stronę wyzwanie i oczekiwanie na ile potrafimy to wyzwanie podjąć.
Tym wyzwaniem, co dzisiejsza wspaniała liturgia nam uświadamia na nowo, jest ciągle wierność dla pewnych zobowiązań i dla pewnych wartości, które najpierw musimy umysłem dobrze przyjąć, by potem formować także i swoje wnętrze, swoją wolę i umiłowanie spraw najważniejszych w naszym życiu. Ewangelia przenosi nas w ten dialog, który jest tak pięknym wzorcowym dialogiem, który oczywiście jako najwyższy szczyt jest dla nas ciągle w pewnym sensie niedościgły.
Grzech człowieka, słabość człowieka bardzo często oddalenia od skarbu, który w sercu powinniśmy nosić i przychodzący Pan, który kieruje, który mobilizuje, który równocześnie ciągle na nowo drogi nam... nie tylko że oczyszcza także i przybliża. Te urocze przypowieści, które Pan Jezus swoim współwyznawcom wtedy dawał, słuchający Go chętnym to tego, aby przyjąć nową objawioną naukę - to znak tego miłosiernego poruszania się Boga wśród nas. Ileż bowiem trzeba głębokiej, wewnętrznej ciszy, ale także i uporządkowania aby zrozumieć, co to znaczy znaleźć zagubioną drachmę, zagubioną perłę, utracony skarb, który jakkolwiek byśmy określili będzie zawsze skarbem. Ileż trzeba tkliwości w człowieku, aby pochylić się nad wartością, której właśnie świat dać nie może ale wartości, która dopiero w świetle Bożej Prawdy, Bożej Łaski ujawnia się w sposób szczególny. Tych przypowieści posiadamy bardzo wiele, by nas wzmocniły i by nam dały jeszcze bardziej zdecydowane przekonanie, że taką drogą trzeba pójść. Aż do tej przypowieści, może najbardziej wzruszającej, o synu marnotrawnym, gdzie my byśmy dawno przekreślili kogoś, kto zdradził, kto zniszczył tyle wypracowanych wartości - a jednak Bóg potrafi zupełnie nas zaskoczyć, pokazując, że inna jest logika miłości i wartości człowieka jako Bożego stworzenia.
Z tym, nie ukrywamy, stajemy wobec Boga bardzo często, na różnych płaszczyznach i na różnych odcinkach naszego życia kierowanego przecież rozumem i pewnymi określonymi zasadami. Jedną z tych jest ta wielka prawda, którą tutaj zgłębialiście przez ubiegły czas, w sposób niezwykle głęboki, ale przede wszystkim pełen odpowiedzialności. - za wartości nie przemijające, co do których wątpliwości absolutnie być nie może.
Może właśnie płaszczyzna tego co reprezentujecie tutaj, a więc dobra małżeństwa, w dalszej perspektywie dobra rodziny i jeszcze w dalszej perspektywie dobra całego społeczeństwa, ujawnia się w sposób niezwykle wyraźny i jakże bardzo dzisiaj potrzebny.
Objawienie Boga jest objawieniem w dialogu, w rozmowie, w przytaczaniu różnego rodzaju racji. Objawienie Boga dochodzi do nas w sposób najgłębszy, poprzez ujawnianie racji, jakie ma Bóg i oczekiwania żeby człowiek te racje przyjął, zgłębił i według nich kształtował już dalsze swoje życie. Nam się wydawało i myślę, że dzisiejszy kryzys społeczeństwa, biorąc ogólnie, polega na tym, że wartości, któreśmy uznawali za zupełnie oczywiste dzisiaj są poddawane wyjątkowemu, trudnemu egzaminowi. I nie tylko dla wierności, ale także dla uznania ich nieodzowności.
Wydawało nam się, że są pewne dziedziny, które są tak oczywiste w swoim dobru, w swoim jednoznacznym określeniu, że właściwie nigdy kryzys tego nie dotknie. Okazuje się, że tak nie jest, że można być wychowywanym, kształtowanym przez wieki w społecznych strukturach, w pewnym określonym nurcie i można potem oglądać niestety rozłamanie tego, co było podstawą całego życia i społecznego i rodzinnego oraz moralnego. Myślę, że te dziedziny dzisiaj zwłaszcza w tym, co  najogólniej nazywamy problematyką małżeństwa, rodziny, że to jest wam na tyle dobrze znane, by dzisiaj z pokorą pochylić się i również zrozumieć, co to znaczy to wezwanie ustawiczne Pana by się pochylać nad skarbem, by go zrozumieć i by go poszukiwać, a znajdując przyjąć jako wartość najbardziej oczywistą i obiektywną.
Kościół od początku swego posługiwania dawał do zrozumienia, że wszystko cokolwiek dzieje się dzięki dobremu Bogu, że to wszystko jest oparte o bardzo naturalną drogę, z których najważniejszą jest na pewno – ta struktura, mówiąc bardziej uczenie - rodziny i małżeństwa. Struktura która wychodzi z najbardziej obiektywnego, ale przecież tak bardzo sięgającego głębi ludzkiego serca odniesienia. To przecież w tych warunkach nie tylko realizuje się wielkie posłannictwo człowieka każdego, ale równocześnie jest to gwarancja także wzrastania społeczeństwa poprzez formowanie następnych pokoleń.
Ta płaszczyzna jest tak delikatna, że zranić ją można bardzo łatwo i czasy dzisiejsze są niestety tego potwierdzeniem, może wyjątkowo negatywnym  i brutalnym. Ale pokazują niestety nasze czasy jak można bardzo łatwo zejść z tej właściwej drogi, którą Stwórca wyznaczył, a Zbawiciel umocnił. Tym bardziej więc trzeba ogromnej uczciwości i wychowywania do ogromnej delikatności, aby to jak najbardziej zrozumieć.
Jest to Eucharystia, która ma podsumować z pełną wdzięcznością wysiłek, jaki podejmowaliście tutaj w tym minionym czasie razem z duszpasterzami, razem z tymi, którzy w oparciu o kapłaństwo Chrystusowe wchodzą również w to pole odpowiedzialności za zdrowie moralne i za szczęście każdego człowieka zwłaszcza w Jezusie Chrystusie.
Mamy podstawy do tego, aby czuć ogromną satysfakcję z tego, że Chrystus tyle poświęcił uwagi temu najbardziej delikatnemu człowieczemu odniesieniu. Mamy poczucie pełnej dumy, powiedzmy to sobie bardzo jasno i otwarcie, że wskazał nam drogę wyjątkową, precyzyjną, chociaż drogę bardzo wielkich wymagań dotyczącą. Nie ukrywał przed nami trudów, wysiłków i potrzeby tej ogromnej wewnętrznej dyscypliny, która musi być oparta o siłę charakteru i moc swoich przekonań, ale równocześnie pokazał nam, że tylko tą drogą człowiek rozwija się i dochodzi do pewnych wyżyn, które nazywamy doskonałością i świętością. Bo taka jest droga, taki jest kierunek i tego nie tylko, że nie należy się wstydzić ale to należy uczynić swoją zasadą życia i zgłębiania całej rzeczywistości, w której tkwimy i której cząstką jesteśmy.
Jest to myślę moi drodzy tutaj zebrani, że nam tego dzisiaj w sposób szczególny potrzeba. W świetle ciągle podsuwanych relatywistycznych ocen, opinii, także dotyczących niestety małżeństwa i rodziny i celu człowieka i tych ostatecznych ram, reguł, jakimi człowiek się powinien posługiwać i którymi powinien kroczyć po tym świecie - nam tym bardziej potrzeba oparcia się o to mocne fundamentalne zakotwiczenie się w Jezusie Chrystusie.
Słuchając dzisiaj zarówno tej prezentacji na początku mszy świętej z ilu ośrodków przybyliście i z jakich krajów tutaj przybyliście, możemy odczuwać niezwykła wdzięczność dla Boga, że jest to znak tęsknoty za tym, co jest rzeczywiście najbardziej dotykające głębi ludzkiego serca. I to jest powód do radości i za to Kościół Święty wyraża i wam i wszystkim, którzy na świecie w tej dziedzinie są zaangażowani, niezwykle głęboki szacunek i podziękowanie za ten wysiłek, jaki podejmujecie i którym także chcecie promieniować potem w swoim własnym środowisku. Tego nam dzisiaj najbardziej potrzeba – umiejętnego zaangażowania się, jak owa niewiasta, która szuka zagubionej drachmy i potem cieszy się i nie chowa tego dla siebie, nie chowa tego jako tajemnicy tylko dzieli się tą radością, że znalazła utracony skarb, który przecież mógł zachwiać jej życiem.
To samo jest moi drodzy apelem skierowanym do was, abyście się tą radością potrafili się dzielić z innymi, nie zachowują tylko tego dla siebie wyjątkowo. Owszem sami musicie się tym budować, sami musicie na tym teraz dalej wznosić gmach własnego szczęścia, ale przede wszystkim z ta myślą – by inni mogli w tym samym szczęściu się także bardzo mocno  zakotwiczyć i umocnić.
To jest zadanie i to jest równocześnie jakby konsekwencja poczucia odpowiedzialności za pomyślność naszego pokolenia, ale także za pomyślność tych wszystkich, którzy może zbłąkani, może zranieni, może niekiedy w swoim egoizmie zamknięci, nie potrafią wyjść na zewnątrz swoich własnych ograniczeń. Stąd więc jak owa niewiasta idźcie i głoście światłość i życie żeście znaleźli, pogłębili i umocnili ten skarb, który jest wam dany dzięki tym możliwościom, jakie w tych warunkach mieliście i które wam umożliwiały pogłębienie własnej świadomości wielkiego skarbu, jaki macie i którym powinniście żyć. To jest także i prośba, jaką kościół do was kieruje, o czym była mowa tutaj, na waszych spotkaniach niech będzie, używając ewangelicznego określenia – „głośno na dachach, głośno wszędzie".
I dzisiejszemu światu, tak zranionemu miejmy odwagę głośno mówić: myśmy odnaleźli ten właściwy skarb, którego już nigdy nie pozwolimy zamknąć gdzieś tam, jako tylko znaku przeszłości. My nim żyjemy, my go głosimy, my go proponujemy i my będziemy podejmować wszystkie wysiłki, aby inni mogli w tym szczęściu również uczestniczyć.
Za to wszystko jesteśmy wam ogromnie wdzięczni, a ta Eucharystia niech będzie wzniesieniem naszych modlitw, naszych umysłów i serc ku dobremu Bogu, byśmy czuli ogromną rolę i rangę tego wszystkiego, co stało się naszym udziałem.
I niech to będzie także naszym wkładem w budowanie świata bardziej radosnego, bardziej uśmiechniętego i bardziej jeszcze świata wartościowego dla wszystkich, którzy z nami, którzy po nas ten świat będą tworzyli i dobremu Bogu niech będą dzięki. Amen.

 




 



© www.spotkania.emaus.pl 
projekt i wykonanie www.linknet.pl 
aaaa